niedziela, 27 maja 2012

Świt...

Minęła zmierzchu pora,
gdy oczy swe zamknęłam.
Zasnąć nie mogłam, bardzo
Cię słońce zapragnęłam.

Ty jak promyk noc ciemną
świtem jaśnisz me troski,

więc w strugach deszczowych
śpieszę do ciebie miły,
bo pragnę cię jak światła
na życia mego niebie.

Stoję tu pod twym domem,
czekam, moknę, kocham, śpię.

Pragnienia, marzenia me
uprzytamniają mi, że
kropla za kroplą spływa
po licach mych, gdyż kocham
jak noc, dzień piwne luby
twe źrenice kocham Cię...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz